|
W minioną niedzielę w klubie Camerata Music odbył się jeden z najgorętszych, najmroczniejszych i najbardziej wyczekiwanych koncertów roku. Po raz pierwszy w naszym mieście, fani mocnych brzmień mieli okazje posłuchać kultowego zespołu - Acid Drinkers. Od samego rana dochodziły informacje, że sprzedało się ponad 300 biletów, a to jeszcze nie był koniec.
Impreza rozpoczęła się o godzinie 19. Gwiazdę wieczoru supportowała grupa Mindfield. Chłopaki zaserwowali kawał dobrej, energetycznej, ciężkiej i klimatycznej muzy. Już wtedy sala pękała w szwach. Jednak było to nic w porównaniu z tym, co działo się, gdy zapowiedziano Acidów. „Ladies and gentleman mam zaszczyt i przyjemność przedstawić najgorętszą kapelę na świecie! Przed wami ACIDDD fu*kiiing DRINKERSSS!!!” W tym momencie oczy wszystkich skierowane były w stronę balkonu, z którego po kolei schodzili członkowie zespołu. Publika skandowała: „Acid,Acid,Acid!” Jeśli ktoś uczestniczył już w koncertach w Cameracie wie jedno, takiego nagłośnienia oraz brzmienia tam jeszcze nie było. Nawet mimo drobnych problemów technicznych chłopaki dawali radę. Był to najlepszy dowód ich wielkości. Słuchało się tego z przyjemnością, a Titus jak zwykle potrafił zadbać o publikę. Rozmawiał z nią niczym ze „starym kumplem”. Kto nie był, a słucha „mocniejszej” muzy niech żałuje, bo jest czego - popełnił grzech główny.
\
Koncert był jednym z punktów trasy „Back On The Streets”, promującą płytę „Fishdick Zwei. The Dick Is Rising Again”. Fani z pewnością się nie zawiedli. Zespół zaserwował zarówno nowe smaczki jak i hity z stylu: „Wall”, „Hit The Road Jack” czy „New York, New York”. Po udanym koncercie, gdy zespół zdążył złapać oddech i ochłonąć, nie zabrakło chwili dla fanów: wspólnych zdjęć oraz autografów. Fani długo rozchodzili się do domów, a Camerata była pełna do późnych godzin nocnych.
hide
Odsłon: 710
1. Napisał(a) hide, 03-11-2011 07:52 uwe, studia squat ma rację, przy takiej ilości sprzętu nie przewidzisz,czy przypadkiem nic się nie stanie, nikt przecież nie sabotował koncertu. Mimo wszystko każdy potrafił się zachować,chłopaki z zespołu też grali mimo tego, że słyszeli, iż coś jest nie tak. Cieszmy się, że w Cameracie ostatnio naprawdę dzieje się na poziomie i oby tak dalej.I ja się nie zgodzę, że wcale Titusa słychać nie było. Fakt, że wokalowi daleko było do ideału, ale każdy wiedział, że w tym momencie nawalił sprzęt. To się nazywa złośliwość przedmiotów martwych.
|
2. awaria Napisał(a) studio squat, 03-11-2011 01:11 W innym artykule jak ktos nizej napisał jest komentarz odnosnie sytuacji z nagłosnieniem, i jest również" przepraszam " LUdzie zapłacili, jasne, my rownież- za tą sytuacje,Wszyscy chcielismy zrobic fajna impreze w miescie,sprzęt to tylko sprzęt, nie da się go namowic zeby jednak moze zepsuł sie po koncercie, my na tym nie zarobilismy,nas ten koncert nie kosztował 40 zł a 1,5 k.Ale ryzyko zawsze istnieje i to nasza strata,bywa.
|
3. lanser Napisał(a) uwe, 02-11-2011 21:16 poprzednik to lanser - koncert z awaria nagłośnienia to lipa i trzeba przepraszać a nie trykać nie dogodzisz ... acid zagrało bez titusa i co? może nic się nie stało? a właśnie że się stało!
|
4. Napisał(a) no coments, 02-11-2011 21:13 moim zdaniem nawet pomimo awarii koncert był mega. Odzywa się chełmska mentalność pt: co by nie było i kto by nie robił chełmianom nie dogodzisz, amen
|
5. Napisał(a) eeeee, 02-11-2011 20:47 w artykule z fotorelacją jest komentarz odnośnie tego nagłośnienia... poprostu była awaria głośników, przez co nie było słychać wokalu, zdarza się, choć nie często...
|
6. koncert bez wokalu Napisał(a) darek, 02-11-2011 10:27 plus bo byli w chełmie, minus potężny za nagłośnienie - wokalisty nie było słychać od 2 numeru, a kaskę chłopaki za bilety wzięli - 40 zł
|
7. Napisał(a) xyz, 01-11-2011 12:54 Metalfest pierwsza edycja w Polsce, w czerwcu 2012 się odbędzie. Mam nadzieje, że tam takich zespołów jak wyżej wymienione nie zabraknie. Szykuje się niezła impreza, no i że w Polsce . Jak ktoś jest zainteresowany odsyłam na last.fm
|
8. Napisał(a) Stary metal, 01-11-2011 04:17 Ich się zawsze słuchało jako tak zwanego "funmetalu" - ciężkie gitary, lekki wokal, śmieszne teksty. Pamięta ktoś jeszcze płytkę "Infernal connection" - chyba najcięższa w ich dorobku ;-) A gdyby tak Therion do nas zawitał, albo Moonsorrow, to bym się wybrał do Cameraty ]:> \m/
| |