|
Mieszkanka gminy Dorohusk ma żal do chełmskiej pediatry, że nie zbadała jej chorej, dwuletniej córeczki. Szef przychodni broni swej lekarz. Tłumaczy, że zagrożenia życia dziecka przecież nie było, a doktor miała za dużo pacjentów. Dziewczynkę z wysoką gorączką i wymiotami przyjęto na szczęście w innej przychodni. W ubiegły poniedziałek pani Ewa z gminy Dorohusk przez cały ranek próbowała dodzwonić się do przychodni przy ul. Wołyńskiej w Chełmie.
Chciała zarejestrować do lekarza swoją dwuletnią córkę, Zuzię. Bezskutecznie. Telefon albo cały czas był zajęty, albo nie odpowiadał. Tymczasem dziewczynka miała wysoką gorączkę i wymiotowała. Pani Ewa przyjechała zarejestrować dziecko osobiście. Na miejscu okazało się, że do pediatry, u której zaopcjowana jest jej córka, nie ma już zapisów. Postanowiła osobiście poprosić doktorkę, aby przyjąła jej dziecko. Po tym, co usłyszałam od pani doktor, po prostu mnie zamurowało - mówi pani Ewa - Powiedziała, że przecież nie je, nie pije, nie sika, tylko cały czas przyjmuje pacjentów. Dodała też, że inni jakoś mogli się zarejestrować, a my nie. Troska o dziecko kazała pani Ewie przełknąć jakoś tę gorzką pigułę i przywieźć chorą córkę do przychodni przy Wołyńskiej. Razem z dwuletnią Zuzią odczekała raz jeszcze swoje w kolejce, po czym weszła ponownie do gabinetu pani doktor. Lekarz stwierdziła, że nie ma karty zdrowia małej Zuzi, a ona i tak nie ma czasu jej przyjąć. Pani Ewa zabrała dokumenty córki i zawiozła ją do innej chełmskiej przychodni. Tam na szczęście obyło się bez problemów. Okazało się, że dziewczynka ma ostre zapalenie jamy ustnej i gardła. Dostała antybiotyk. Pani Ewa ma jednak żal, że lekarka z przychodni na Wołyńskiej, zanim odesłała jej córkę z kwitkiem, nie zapytała nawet, co jej dolega. Twierdzi też, że kierownictwo ośrodka powinno rozważyć, czy nie lepiej byłoby dla pacjentów, gdyby mogli rejestrować się dzień wcześniej, po południu, a nie wydzwaniać bezskutecznie cały ranek. Lech Błazucki, kierownik MSP ZOZ w Chełmie, nie ma żadnych zastrzeżeń do pracy swojej podwładnej. Tłumaczy, że jego lekarze i tak pracują ponad miarę, przyjmując pięćdziesięciu pacjentów dziennie, zamiast trzydziestu. - W takiej sytuacji, jeśli nie ma stanu zagrożenia życia, lekarz ma prawo odmówić przyjęcia pacjenta. Robi to wtedy na własną odpowiedzialność - mówi Lech Błazucki. - Zresztą w tej sprawie nie wpłynęła oficjalna skarga, dlatego nie wszczynałem procedury dochodzenia. Mamy słowo przeciwko słowu. Moi lekarze nie siedzą z założonymi rękoma, a że nieuprzejmie potraktowali? Lekarz też człowiek. Lech Błazucki twierdzi też, że dla pacjentów lepiej jest, gdy są zaopcjowani do lekarzy z ośrodków zdrowia znajdujących się w ich miejscach zamieszkania, bo wtedy mają ich „pod nosem”. Tłumaczy, że każdego dnia rano pacjentów jego przychodni do dyspozycji pacjentów są cztery linie telefoniczne. Zdarza się, że są obciążone, ale - jak mówi - codziennie przed przychodnią ustawia się tłum pacjentów. (mo)
 Odsłon: 1015
1. Taki trochę śmiech przez łzy. Napisał(a) Taż Tam mieszkam., 10-03-2010 09:21 żeby nie było to tylko 5 miejsc zostawiliśmy sobie jako wspólnota, więc głupi ten co dopatruje się złej woli u członków wspólnoty. A wracając do dzieciątka, to nie ma co komentować takie są zasady. Nie ma numerków to nie ma przyjęć, sam mam małe dziecko i miałem identyczną sytuację. Tylko że ja rozumiem że panują jakieś zasady i skoro się nie dostosowałem to musiałem pójść prywatnie. Tylko że ja nie jestem pieniaczem z dorohuska co myśli że mu się należy. Od dawna tam tak jest ustalone właśnie dlatego żeby nie było równych i równiejszych.Nie ma co robić afery bo ludzi w identycznej sytuacji poza mną (odebrałem lekcję i wiem kiedy się zapisywać) jest setki, a ci wszyscy ludzie co tam czekali to po pietruszkę przyszli i mieli natychmiast panią wpuścić.Tak głupkowato ten kraj ułożono, że ludzie umierają za brak numerka a przychodnia nie ma własnego parkingu, zlewa się cudzą własność i na gwałt szuka się winnych własnej głupoty...oto Polska właśnie.
|
2. Napisał(a) mama maluszka, 10-03-2010 08:43 Wszyscy skupili się na miejscach parkingowych, a zapomnieli o najważniejszym- małych pacjentach.Bo zaparkować można i dalej, ale panie z rejestracji rzeczywiście mają problem z odbieraniem telefonów, czasami dzwonię po kilkadziesiąt razy,i nikt nie odbiera a jak zawieziesz chore dziecko to mówią że już nie ma numerków-trzeba było dzwonić!!! dodam, że po 10 od razu siedzi ich tam z pięć.
|
3. Napisał(a) mieszkaniec, 10-03-2010 08:01 LCH'u irytujace to jest tlumaczenie tym co mowia ze to tylko na chwile i raz w miesiacu i zaraz odjezdza.tylko ze zaden z was buce nie pomysli ze my mamy tam non stop,kilkudziesieciu bucow co dziennie,nie umiejacych czytac i szanowac cudzej wlasnosci.a najlepsi sa w stylu LCH jeszcze cie opieprzy albo wymisli jakis farmazon ze nie mam auta, nie znajac mnie osobiscie, myslenie prostaczka godne pozalowania ale zawsze zabawne.
|
4. Napisał(a) gosc, 09-03-2010 21:20 To sie nazywa znieczulica, artykuł opisuje jak tratuje sie "małych " pacjentów" a was obchodzą miejsca parkingowe drodzy chełmianie. A jeśli chodzi o pana Błazuckiego to może czas przestac bronic siebie i 'swoich" lekarzy i czas zrobic rachunek sumienia
|
5. Napisał(a) LCH, 09-03-2010 17:24 mieszkaniec sam jesteś tępak i buc I nawet nie masz samochodu i dlatego to parkowanie tak cię irytuje
|
6. Napisał(a) mieszkaniec, 09-03-2010 16:58 alan ty bucu ja tam mieszka a teren parkingu jest prywatny a nie przychodni,wiec moze nie bedziesz naruszal cudzej wlasnosci i sam jak napisales ruszysz dupe.
|
7. sd Napisał(a) sd, 09-03-2010 14:40 co jak co ale z tym ze stają na dwóch miejscach to prawda, a kiedy staniesz odpowiednio blisko to rysują ci lakier drzwiami, o to cały chełm
|
8. Napisał(a) alan, 09-03-2010 13:51 jak zaparkujesz ulice dalej to ci nic nie bedzie jak ruszysz swoja dupe i sie przejdziesz w calym Chełmie jast za malo miejsc parkingowych ale zawsze mozesz sie w lepsza dzielnice przeprowadzic np.pod gorka i bedziesz mial wlasne miejsce parkingowe jak mieszka sie na wsi to niestety tak jest
|
9. Napisał(a) mieszkaniec, 09-03-2010 13:03 A wam pacjenci przypominam że na ul.Wołyńskiej nie ma miejsc parkingowych dla pacjentów. Mieszkanie w sąsiedztwie tej placówki to koszmar bo zastawiają miejsca należące do mieszkańców, a tępaki LCH nie czają że mamy tak codziennie i sami wymagają żeby zrozumieć ich wyjątkową sytuację, parkując na dwóch i więcej miejscach, jedno auto.
| |