|
Chełmianie są zaniepokojeni. Pozostałości po ściekach z lubelskiego MPWiK są przywożone do chełmskiej cementowni. - Czym oni nas tutaj trują?! - pyta jeden z mieszkańców ul. Wołyńskiej.Kierownictwo Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Lublinie wymyśliło, że pozostałości po śmierdzących osadach z lubelskich ścieków będzie wywozić do Chełma, a konkretnie cementowni. Dlaczego?
Rok temu MPWiK chciał przy oczyszczalni ścieków w Hajdowie ruszyć z budową tzw. szkliwiarni, która miałaby służyć utylizacji powstających w oczyszczalni osadów. Te miały być suszone, granulowane i spalane, w efekcie czego powstawałoby szkło, które można byłoby wykorzystać chociażby przy budowie dróg, jako podkład do asfaltu. Inwestycja nie została zrealizowana, bo zablokowali ją mieszkańcy. Sprzeciwili się też lubelscy radni i w końcu prezydent Lublina Adam Wasilewski oraz kierownictwo MPWiK wycofali się z pomysłu budowy szkliwiarni.
Zamiast tego MPWiK w ostatnich miesiącach testował spalanie granulatu w piecach cementowni w Chełmie. Próby zakończyły się powodzeniem.
Miesięcznie oczyszczalnia w Hajdowie produkuje średnio 700 ton pozostałości po ściekach. MPWiK za każdą tonę zapłaci firmie „Cemex”, która jest właścicielem cementowni”, kilkanaście groszy i pokryje koszty transportu. Umowa między spółką, a „Cemexem” została podpisana na trzy lata.
Przywożone do Chełma odpady po ściekach z oczyszczalni w Hajdowie zaniepokoiły mieszkańców naszego miasta. - Czym oni nas tutaj trują?! - pyta pan Edward, emeryt z ul. Wołyńskiej. - Niech sprawę dokładnie zbada Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Lublinie. „Cemex”, zanim podpisał umowę, powinien o sprawie poinformować mieszkańców Chełma.
Izabella Rokicka, rzecznik prasowy „Cemexu”, tłumaczy: - Cementownia w ramach podpisanej umowy, wykorzystuje wysuszone osady z oczyszczalni ścieków w Hajdowie jako paliwo alternatywne w naszej instalacji do produkcji klinkieru portlandzkiego.
Rzecznik przekonuje, że jest to zgodne z wytycznymi Głównego Inspektora Ochrony Środowiska oraz posiadanymi pozwoleniami na tego typu spalanie w ramach posiadanego Pozwolenia Zintegrowanego. - Aktualnie zużywamy około 8 ton takiego paliwa dziennie, podawanego wraz pyłem węglowym bezpośrednio do pieca obrotowego. Procentowo jego udział jest poniżej 1 procenta ogółu paliwa zużywanego w piecu. Pod względem chemicznym, granulat jest materiałem bezpiecznym i akceptowalnym dla procesu technologicznego w piecu. Zawartość siarki jest na poziomie 0,5 proc. jak w dobrym węglu, natomiast chloru poniżej zawartości typowego węgla - 0,05 proc.
Izabella Rokicka zapewnia, że każda partia dostarczanego granulatu jest badana w laboratorium zakładowym pod względem składu chemicznego. - Dodatkowo posiłkujemy się, w celach kontrolnych, badaniami w Instytucie Szkła, Ceramiki, Materiałów Ogniotrwałych i Budowlanych w Krakowie. Wszystkie badania nie wykazują żadnego odchylenia od normy jak dla spalania samego paliwa węglowego. Również wszystkie parametry pracy pieca są w sposób ciągły kontrolowane. Skład chemiczny klinkieru wychodzącego z pieca także w sposób ciągły jest badany. Posiadamy również stały monitoring składu gazów wylotowych z pieca - mówi rzecznik.
Rokicka przekonuje, że wykorzystanie energetyczne suszonych osadów pościekowych nie stanowi żadnego zagrożenia dla środowiska naturalnego. - Planujemy też podjąć taką samą współpracę z chełmskim MPGK - mówi.
Od rzecznika cementowni innych informacji niż uspokajające się nie spodziewaliśmy. Co na to jednak instytucje zajmujące się ochroną środowiska? (ps)
 Odsłon: 1566
1. ViaskEkhDV Napisał(a) gkhhny, 21-12-2011 18:04 V1rFEU hzyxvzqfrxev
|
2. Napisał(a) Joker, 19-12-2011 22:46 ... to ciekawe czemu przywożą śmiecie do spalania z całej europy (pomijam opisane w tym artykule) do chełma a nie palą ich u siebie skoro to takie zdrowe...?
| |