|
Janusz Andrzejuk, komendant chełmskiej straży pożarnej, wycofał raport o przejście na emeryturę. Chce, by najpierw wyjaśniła się sprawa rzekomych nieprawidłowości w jego komendzie, o których prokuraturę powiadomił komendant wojewódzki PSP w Lublinie. O zamieszaniu wokół szefa chełmskich strażaków piszemy od dwóch tygodni. Choć podwładni go chwalą, wymieniając jego sukcesy, to starszy kapitan Janusz Andrzejuk najwyraźniej nie wszystkim pasuje.
Tajemnicą poliszynela jest, że komenda wojewódzka chciałaby na tym stanowisku kogoś wskazanego przez PSL, choć oczywiście szef wojewódzki straży stanowczo temu zaprzecza. Ale strażacy wiedzą swoje, a jako niezbity dowód podają ciągłe kontrole wysyłane z Lublina do chełmskiej jednostki. - Ktoś niby pisze do komendy wojewódzkiej sms-y z donosami, że w chełmskiej jednostce dzieje się źle i stąd od początku roku nasłano nam już sześć czy siedem kontroli - mówi nam jeden ze strażaków. - A chodzi o to, by znaleźć coś i mieć pretekst do zmiany komendanta.
W tej atmosferze Janusz Andrzejuk kilkanaście dni temu złożył raport o przejście na emeryturę w styczniu przyszłego roku, kiedy osiągnie pełną wysługę lat.
Ale kiedy dowiedział się od nas (bo nikt ze straży o tym go nie poinformował), że komendant wojewódzki straży złożył właśnie do chełmskiej prokuratury doniesienie o możliwym popełnieniu przestępstwa w chełmskiej jednostce (chodzi o wykryte nielegalne oprogramowanie komputerowe), postanowił wycofać raport o emeryturę i wrócić do pracy.
- Nie chcę patrzeć z boku na sprawę, która przecież dotyczy mnie jako przełożonego jednostki. Tak by się stało, gdybym odszedł teraz ze stanowiska. Chcę pozostać na stanowisku do momentu zakończenia postępowania - mówi st. kpt. Andrzejuk.
Ale póki co komendant, który od kilkunastu dni był urlopowany, fizycznie do pracy nie wróci. Na skrócenie urlopu nie wyraził zgody brygadier Tadeusz Dołgań, komendant wojewódzki PSP w Lublinie. Bo już szukano, a prawdopodobnie nawet znaleziono, nowego szefa chełmskiej straży. Komendant Dołgań, rozmawiał o tym ze starostą chełmskim Kazimierzem Stockim (PSL). - Były takie rozmowy - przyznaje Dołgań, ale żadnych szczegółów nie chce zdradzić.
Z naszych ustaleń wynika, że nowym komendantem miał (i pewnie nadal ma) być brygadier Mirosław Wesołowski, dotychczasowy zastępca Andrzejuka, który niedawno przeszedł do Chełma z komendy w Krasnymstawie.
A co sądzi starosta Stocki o ewentualnych zmianach personalnych w chełmskiej straży? - Uważam, że komendant Andrzejuk powinien móc jak najszybciej wrócić do pracy i być przy wyjaśnianiu sprawy, która trafiła do prokuratury - mówi starosta. - Uniemożliwianie tego komendantowi nie służy straży, podobnie jak to całe zamieszanie.
Podobnie uważają strażacy. - Zamiast zająć się rozwiązywaniem problemów, z którymi się borykamy, za naszymi plecami trwają jakieś personalne rozgrywki - mówią. - Już dwa razy zapraszaliśmy komendanta Dołgania, by przyjechał do Chełma i zobaczył, w jakich warunkach pracują strażacy na „dwójce” (jednostka przy starej lokomotywowi przy ul. Okszowskiej - Rampa Brzeska - przyp. aut). Na tym trzeba się skupić, a nie na roszadach kadrowych.
Wojciech Zakrzewski
 Odsłon: 971
1. Napisał(a) newbe, 16-12-2009 10:01 Normalna praca to taka którą dostaje się za kompetencje a nie od kolesiów z PSL.
|
2. Napisał(a) newbe2, 15-12-2009 20:50 Aż spytam co to jest "normalna praca"? A tak w ogóle jeżeli obecny komendant tak wychwalany jest najlepszym kandydatem na to stanowisko to współczuję jakości kadr w chełmskiej straży...
|
3. Napisał(a) newbe, 15-12-2009 10:24 Jak zaangażowany jest PSL to wiadomo że chodzi o stołek dla jakiegoś prostaka który nie poradzi sobie w normalnej pracy.Ot tajemnica.
| |