|
05.01.2012. |
|
Wraca do normy sytuacja w chełmskim szpitalu. Dyrekcja podpisała dziś umowę z zewnętrzną spółką, która zatrudnia lekarzy pracujących na oddziale ortopedii. Gdy obie strony finalizowały szczegóły, jedyny pracujący od nowego roku na oddziale ordynator, leżał na oddziale kardiologii - zasłabł po kilku dniach nieustannej pracy.
Andrzej Kosior jest lekarzem od 37 lat. Na swoim oddziale dyżurował nieprzerwanie od pierwszego stycznia, czyli od momentu, gdy inni członkowie jego zespołu, lekarze kontraktowi - nie mieli podpisanych umów z chełmskim szpitalem. Skutek był taki, że wczoraj zasłabł i trafił na oddział kardiologii. Za całą sytuację wini pracodawcę.
Przez ostatnie 24 godziny na oddziale dyżur pełnili lekarze z przychodni. Pozostali członkowie zespołu do pracy wrócić mieli dopiero dzisiaj. Lekarze kontraktowi wreszcie porozumieli się z dyrekcją szpitala.
Dziś rano oddział chełmskiej ortopedii nadal jednak nie funkcjonował tak, jak powinien. Łukasz Pacała przyszedł na umówione, na godzinę 9:00 zdjęcie gipsu. Dwie godziny później - wciąż bezczynnie czekał. Większość pacjentów głównie tych, którzy na oddziale spędzili pierwsze dni nowego roku, staje murem za ordynatorem.
O sprawie zrobiło się głośno po doniesieniach, że chełmscy ortopedzi chcą zarabiać po 40 tysięcy zł miesięcznie.
Porozumienie z ortopedami nie kończy problemów z obsadą stanowisk w chełmskim szpitalu. Tylko do końca stycznia aneksy mają podpisane anestezjolodzy. Podwyżki płac negocjują też lekarze z intensywnej terapii.

Odsłon: 407
|