|
Ustawa o pomocy społecznej krzywdzi potrzebujących - uważają znajomi i rodzina Rafała Kulawczuka z Chełma. Sparaliżowany mężczyzna stracił właśnie zasiłek z MOPR, bo dostał odszkodowanie za wypadek. - Zabierzcie te pieniądze i oddajcie mu nogi - mówi rodzina Rafała.
Rafał był szczęśliwym ojcem i mężem. Ale wszystko przekreślił wypadek sprzed trzech lat. Rafał wyjechał „za chlebem” na budowę do Danii. Spadł z rusztowania, złamał kręgosłup i uszkodził płuca. Sparaliżowany od pasa w dół długo nie mógł wrócić do Polski, bo jego rodziny nie było stać na zorganizowanie specjalistycznego transportu. Wówczas z pomocą przyszedł ówczesny prezes MPGK w Chełmie, a dziś poseł Zbigniew Matuszczak. Liczne zabiegi, które po powrocie do kraju przeszedł mężczyzna, nie przywróciły mu władania w nogach. Rafała opuściła żona, zabierając ze sobą dzieci. 29-latek się załamał. Ale na szczęście opieką otoczyła go rodzina, pomagali znajomi. Rafał został przykuty do wózka inwalidzkiego, ale chociaż mieszkał na parterze, stał się więźniem niewielkiej kawalerki. Dzięki pomocy posła Grzegorza Raniewicza udało się zebrać brakujące pieniądze na budowę podjazdu do mieszkania.
Gdy ponad rok temu Rafał po raz pierwszy sam wyjechał z mieszkania, powiedział, że wróciła mu nadzieja na przynajmniej częściowo samodzielne życie. Ale niedawno spotkał go kolejny cios. Po powrocie do kraju Rafał został bez środków do życia. Toczyła się sprawa o odszkodowanie za wypadek. Chłopak starał się o rentę z ZUS. Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie przyznał Rafałowi niewielki zasiłek stały i opiekuńczy. W sumie niecałe 600 zł. Rafał mógł też korzystać z pomocy opiekunek MOPR, które pomagały w codziennych czynnościach.Po długich bojach Rafał dostał odszkodowanie z ZUS. Nie ukrywał tego faktu i zgłosił w MOPR. Okazało się, że urzędnicy - zgodnie z obowiązującymi przepisami - potraktowali to jako dochód i odebrali Rafałowi zasiłek. Za korzystanie z usług opiekunek Rafał będzie teraz musiał płacić. Rafał przestraszył się, że będzie musiał zwracać część pobranych pieniędzy. - To niesprawiedliwe - mówi Tadeusz Piotrowski, wuj Rafała. - Przepisy są bezduszne i nie patrzą na interes pokrzywdzonych. Piotrowski dziwi się, że MOPR traktuje odszkodowanie jako dochód. - Nawet urząd skarbowy tak na to nie patrzy, bo nie pobrał od tego podatku - mówi. - Przecież te pieniądze mają być rekompensatą za utracone zdrowie. Zabierzecie je, a oddajcie chłopakowi nogi. Lucyna Kozaczuk, dyrektor MOPR, decyzję o odebraniu zasiłku tłumaczy ustawą. - Zdaję sobie sprawę, że może być to odbierane negatywnie, ale nie mamy tutaj możliwości manewru - mówi. - Takie są przepisy i musimy je wykonywać. Pieniądze, według MOPR, powinny wystarczyć Rafałowi na rok. Dopiero po 12 miesiącach będzie mógł ponownie ubiegać się o zasiłek. Na szczęście okazało się, że nie będzie musiał nic zwracać. - Nie winię MOPR za tę sytuację - mówi Rafał. - Rozumiem, że pracownicy wykonują tylko narzucone przepisy. Ale ktoś, kto wymyślił te przepisy, nie rozumie mojej sytuacji. Niech ktoś usiądzie na wózku na jeden dzień, to przekona się czy pieniądze są ważne. Rafał nie załamuje się. 5 lutego ma się odbyć sprawa o przyznanie mu renty. A wypłata odszkodowania jest potwierdzeniem tego, że renta mu się należy. Nie wiadomo jak duże będzie to świadczenie, bo Rafał nie zdążył długo popracować.
Bogumił Fura
 Odsłon: 844
1. a to polska wlasnie Napisał(a) marcelinka, 30-01-2010 21:06 porypany kraj z porypanymi ludzmi i stworzonymi przez nich idiotycznymi, niezyciowymi przepisami!!! zygac sie chce jak sie to czyta, a mopr w chelmie to jedno z takich miejsc gdzie dzieki biurokracji pieniadze trafiaja do kieszeni cwanych "przy korycie" zamiast tych ktorzy tych pieniedzy potrzebuja!!!
| |