|
Świńska grypa dotarła do Chełma. Do szpitala trafił młody mężczyzna, u którego potwierdzono obecność groźnego wirusa AH1N1. Pacjenta umieszczono w izolatce i po leczeniu... wypisano do domu. 26-latek z Chojna Nowego pod Siedliszczem sam zgłosił się do szpitala.
Zachorował na grypę. Objawy jednak nie ustępowały. Mężczyzna przezornie poszedł do lekarza rodzinnego, a stamtąd udał się do szpitala.
- Rzeczywiście pacjent miał grypę, a ponieważ pracował na Ukrainie, zrobiliśmy badania na obecność wirusa AH1N1 - mówi Elżbieta Dąbek-Caban, ordynator oddziału obserwacyjno-zakaźnego w chełmskim szpitalu.
Wynik był pozytywny. Mężczyznę umieszczono w specjalnej izolatce na oddziale zakaźnym. Do sali można dostać się jedynie przez sterylną śluzę. Personel chodzi w specjalnych maseczkach z filtrem, fartuchach, rękawicach i obuwiu ochronnym. Nadzwyczajne środki ostrożności mają zapobiec przedostaniu się wirusa na zewnątrz.
Pacjent przez kilka dni był pod stałym nadzorem. Szpital zgłosił wykrycie wirusa do Sanepidu.
- Ponieważ zachorowania są już uznane za rodzime, nie stosujemy nadzoru epidemiologicznego nad rodziną pacjenta ani osobami, z którymi miał kontakt - mówi Elżbieta Kuryk, rzecznik prasowa Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. - W powiecie mamy już blisko 600 potwierdzonych przypadków grypy. Oczywiście nie oznacza to, że wywołane zostały wirusem AH1N1.
Sanepid zaleca, by nie panikować i zdać się na lekarza. - Wirus jest oczywiście groźny, powoduje powikłania, ale najważniejsze jest leczenie i kliniczne rozpoznanie choroby - mówi Kuryk.
Chory 26-latek wyszedł już do domu. - Nie miał powikłań, dostawał Tamiflu i jest całkowicie zdrowy - mówi ordynator Dabek-Caban.
Nie udałoby się, gdyby nie trzeźwy umysł mężczyzny, który nie czekał na komplikacje i przezornie szybko poszedł do lekarza. Bogumił Fura
Odsłon: 905
|