|
Dokładnie przed rokiem chełmianka Magdalena Gaj odebrała nominację na podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury. To już druga w obecnym rządzie, po Patrycji Wolińskiej-Bartnik, pani wiceminister z Chełma. Kariera naszych krajanek jest budującym przykładem, że dzięki nauce, ciężkiej pracy i odwadze nawet z najodleglejszego miejsca na Ziemi można dojść na sam szczyt. A przy tym nie zapomnieć o korzeniach i przy każdej okazji wracać do swej małej ojczyzny.
I wcale nie trzeba mieć „pleców”, ani być urodzonym w czepku. I nie trzeba rozpychać się łokciami, ani za wszelką cenę dążyć do celu. Ale nie wolno też stać z boku, trzeba mieć własne zdanie, podejmować wyzwania i odważne decyzje, uczyć się, poznawać języki. A wtedy każde drzwi mogą stanąć przed nami otworem. Tego dowiodły bohaterki tego materiału, które z małego Chełma dostały się do wąskiego grona ministerialnej erki, czyli kilkudziesięciu najważniejszych urzędników w naszym kraju.
Jedynaczka z pasją podróżowania
Magdalena Gaj urodziła się w 1974 roku. Jest jedynaczką. Jako mała dziewczynka mieszkała wraz z rodzicami w blokach przy ulicy Wojsławickiej w Chełmie. Później rodzina przeprowadziła się na osiedle Słoneczne. Przyszła pani minister uczyła się w Szkole Podstawowej nr 8. Była piątkową uczennicą. Wolała przedmioty humanistyczne, a jej konikiem od dzieciństwa była historia. Później było I LO w Chełmie i klasa o profilu biologiczno-chemicznym. Zawarte wówczas szkolne znajomości i przyjaźnie przetrwały do dziś. Pani minister z sentymentem wspomina również swoją wychowawczynię Irenę Krawczyk, nauczycielkę języka polskiego, oraz organizowane przez nią wycieczki. To właśnie szkolne wyjazdy rozbudziły w niej pasję podróżowania.
- Magda zawsze była ambitna i pracowita. Miała mnóstwo pomysłów. Już wtedy marzyła o karierze prawniczej. O polityce raczej nie wspominała, choć startowała w wyborach do samorządu uczniowskiego - mówi Magdalena Tchórz-Wójtowicz, przyjaciółka wiceminister Gaj. - Wszyscy ją lubili. Do tej pory ilekroć ktoś z naszej paczki potrzebuje na przykład jakiejś porady prawnej, może na nią liczyć. Ona nigdy nie zapomniała o swojej małej ojczyźnie i do tej pory dba o koleżeńskie więzi. Jest przy tym niezwykle skromna.
Zrządzenie losu
Po liceum Magda dostała się na wymarzony wydział prawa na UMCS w Lublinie. Była wyróżniającą się studentką. Przez całe studia dostała tylko jedną dwóję. W latach 1998-2002 odbywała aplikację radcowską przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Lublinie. Do 2001 roku pracowała jako aplikant radcowski w chełmskiej Kancelarii Radcy Prawnego (dziś adwokackiej) Stefana Tarasiuka. I pewnie zostałaby radcą prawnym, bądź adwokatem w Chełmie, gdyby pewnego dnia nie zatelefonowała do niej koleżanka z Warszawy. To od niej dowiedziała się, że w stolicy poszukują prawników do nowo powstałego Urzędu Regulacji Telekomunikacji (dziś Urząd Komunikacji Elektronicznej). Jak sama przyznaje, nie wiedziała nawet wówczas, czym jest prawo telekomunikacyjne. Jej decyzja była spontaniczna. Zaryzykowała, niemal z dnia na dzień przeprowadziła się do stolicy i dziś tego nie żałuje. Twierdzi jednak, że brakuje jej Chełma. Dlatego, gdy tylko ma czas, często tu wraca. To miejsce, w którym czuje się u siebie. Nadal mieszkają tu jej dziadkowie oraz kuzyni.
Mąż, córka, Kuchnia TV i podróże
Ze swoim mężem, Tomaszem, który prowadzi małą firmę poligraficzną w Warszawie, poznała się... za pośrednictwem Internetu. Dziś są szczęśliwymi rodzicami 7-letniej Gabrysi. W jej wychowaniu bardzo pomaga babcia, którą Magdalena Gaj już jako wiceminister sprowadziła do Warszawy. W domu pani wiceminister uwielbia gotować. Mówi, że jej ulubiony program to Kuchnia TV. Pasjonują ją też podróże. Upodobała sobie zwłaszcza południe Europy - Włochy, Hiszpanię, a szczególnie Sewillę.
Przed rokiem premier Donald Tusk powołał Magdalenę Gaj na stanowisko podsekretarza stanu odpowiedzialnego za telekomunikację w Ministerstwie Infrastruktury.
- Przyjęłam tę propozycję jako ofertę ciężkiej pracy. Zdawałam sobie sprawę, jak wiele jest do zrobienia w zakresie prawa telekomunikacyjnego czy cyfryzacji telewizji - mówi Magdalena Gaj. - Przyznaję jednak, że gdy przygotowywana przy moim udziale ustawa zostaje uchwalona, czuję wielką satysfakcję.
Sprawy, które już udało się jej zamknąć, to uchwalona w czerwcu ubiegłego roku zmiana do ustawy Prawo Telekomunikacyjne, dzięki której umorzono 6 postępowań toczących się przez Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości przeciwko Polsce. W 2009 roku pracowała także nad ustawą o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, która już jest w parlamencie i niebawem zostanie uchwalona. Głównym celem ustawy jest stworzenie warunków dla inwestowania w budowę sieci telekomunikacyjnych, co upowszechni dostęp do Internetu w Polsce. Sprawą priorytetową jest też stworzenie warunków do przejścia z nadawania analogowego na cyfrowe.
- Pracy ciągle przybywa, pod koniec 2009 roku Parlament Europejski uchwalił nowy pakiet telekomunikacyjny, który do połowy 2011 roku musimy wdrożyć do polskiego porządku prawnego. Nie cierpnie na nudę - mówi z uśmiechem Magdalena Gaj.
Ciocia przepowiadała jej karierę adwokata
Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, wiceminister infrastruktury, ma 32 lata. Wychowała się na chełmskiej Dyrekcja, gdzie mieszkała razem z rodzicami i starszą siostrą. Później rodzina Wolińskich przeprowadziła się na osiedle Słoneczne. Jak dziś sama mówi o sobie, była niepokornym dzieckiem, za to piątkową uczennicą. Dzięki starszej siostrze, która jest jej najlepszą przyjaciółką, dużo wcześniej niż rówieśnicy nauczyła się czytać i pisać. Jak przystało na przyszłą panią minister, każdego roku przynosiła rodzicom listy gratulacyjne i świadectwa z czerwonym paskiem.
Już jako mała dziewczynka postanowiła, że w przyszłości zostanie prawnikiem. Do dziś rodzina pamięta 5-letnią Patrycję, broniącą zaciekle swej kuzynki, której za niesprawiedliwą karę odebrano dziecięcy rowerek. Karierę adwokata przepowiedziała jej wtedy ciotka. Jako wzorowa uczennica Patrycja dostała się do I LO w Chełmie. Był rok 1993 i w liceum Czarniecczyków właśnie otworzono klasy autorskie. 15-letnia Patrycja wybrała tę o profilu prawniczym. Kolegów z liceum wspomina z sentymentem. Oni pamiętają ją jako zdolną, ambitną, miłośniczkę rocka i doskonałą koleżankę. - Patrycja zwłaszcza na początku, to był taki typ buntownika. Potrafiła przekonująco bronić swojego zdania i za to ją ceniliśmy - wspomina jej kolega z licealnej klasy. - Pamiętam Patrycję jako zdolną i bardzo kreatywną osobę. Startowała w konkursach i olimpiadach – wspomina Ewa Betiuk, wychowawca klasy, w której uczyła się Patrycja Wolińska. - Od początku wiedziała, czego chce. Jednocześnie miała bardzo dobre relacje z nauczycielami i kolegami. A jej klasa była zgraną grupą.
Dostała lekcję życia
Większość przyjaźni, które przetrwały do dziś, przyszła pani minister zawiązała jednak nie w liceum, a na studiach. Jest absolwentką prawa UMCS w Lublinie. Choć kierunek, który ukończyła, nie należy do łatwych, ona sama twierdzi, że na studiach miała dużo wolnego czasu, a nad książkami ślęczała głównie podczas sesji. Egzaminy zdawała z łatwością, nie miała ani jednej poprawki. Znalazła się wśród elitarnego grona pięciu procent najlepszych studentów na roku, zdobywając wyróżnienie rektora UMCS. Chcąc odciążyć finansowo mamę, jako studentka każde wakacje spędzała pracując w Szwajcarii. Imała się różnych zajęć: była opiekunką dzieci, pracowała w sklepie, itp. Po studiach przez pół roku pracowała też w Anglii. Dzięki temu niemal perfekcyjnie zna angielski. Wielu młodych Polaków decydowało się wówczas zostać za granicą, ale jej tak bardzo tęskniło się do bliskich i Chełma, że postanowiła wrócić, choć na początku tego wieku sytuacja na chełmskim rynku pracy była fatalna.
W styczniu 2003 roku udało się jej dostać na staż do chełmskiego magistratu. Tam dała się poznać z jak najlepszej strony. Krzysztof Grabczuk, ówczesny prezydent Chełma, mówił, że brak doświadczenia zawodowego nadrabiała dużą wiedzą. Nic dziwnego, że niebawem została pełnomocnikiem prezydenta ds. funduszy europejskich. Wolińska mówi, że praca w urzędzie była dla niej lekcją życia. Choć niewiele zarabiała, praca dawała jej dużo satysfakcji.
Spakowała walizki i...
Kolejnym stopniem w karierze Wolińskiej było stanowisko wicedyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju Regionalnego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego. Na te stanowisko rekomendował ją zaraz po swoim powołaniu ówczesny członek zarządu województwa, były prezydent Chełma Krzysztof Grabczuk. - Partycja dała się poznać jako doskonała urzędniczka pracując w urzędzie miasta Chełma – wspomina Grabczuk. - Miała wciąż nowe pomysły i niespotykany zapał do pracy. Aż trudno było za nią nadążyć. W krótkim czasie stała się najlepszym w urzędzie fachowcem od funduszu unijnych. I do tego świetnie zna angielski.
Jako wicedyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie Patrycji Wolińskiej przypadła działka najtrudniejsza - negocjowanie z Komisją Europejską ostatecznego kształtu Regionalnego Programu Operacyjnego dla województwa lubelskiego. Mimo że miała wówczas niespełna 30 lat, sprawdziła się doskonale. Kiedy w grudniu 2007 roku Platforma Obywatelska wygrała wybory parlamentarne, a Donald Tusk formował nowy rząd, Wolińska dostała propozycję pracy w charakterze doradcy do spraw funduszy unijnych ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Pojechała do Warszawy na rozmowę z ministrem. Miała dwa dni na decyzję. Jak mówi, zrobiła rekonesans i stwierdziła, że takiej propozycji odrzucić nie można. Zaufała swojej intuicji, spakowała walizki i wyjechała do stolicy. Po trzech miesiącach pracy w charakterze doradcy, 3 kwietnia 2008 roku powołano ją na stanowisko podsekretarza stanu do spraw europejskich w Ministerstwie Infrastruktury.
- Nigdy nie chciałam pracować w Warszawie. Wyobrażałam sobie, że żyje się tu za szybko, a kontakty z ludźmi nie są tak głębokie - mówi Patrycja Wolińska. - Przyjechałam do stolicy, nie znając nikogo. Pierwsze pół roku było trudne, często pracowałam po nocach. Ale warto było.
Mimo ogromu pracy życie osobiste Patrycji Wolińskiej nie ucierpiało. Wyszła za mąż latem 2008 roku. Nie osłabł również jej sentyment do rodzinnego Chełma. Przyjeżdża tu, kiedy tylko może. Zresztą męża wybrała sobie również z Chelma.
Grunt to zgrany zespół
W Ministerstwie Infrastruktury Patrycja Wolińska-Bartkiewicz nadzoruje realizację programów współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej. Zajmuje się inwestycjami takimi jak budowa autostrad i dróg ekspresowych, modernizacja szlaków kolejowych, rozbudowa lotnisk i portów morskich. Inicjuje zmiany, by ułatwić i przyspieszyć inwestycje w tym zakresie. Przy jej udziale w ciągu dwóch lat udało się znowelizować tzw. specustawę drogową przyspieszającą budowę dróg oraz wprowadzić nowy system finansowania największych inwestycji w zakresie dróg publicznych.
Dzięki gruntownej zmianie przepisów z zakresu ochrony środowiska i oddziaływania inwestycji na środowisko naturalne odblokowano też projekty infrastrukturalne współfinansowane ze środków UE oraz znowelizowaliśmy Prawo zamówień publicznych dostosowując polskie przepisy do unijnych dyrektyw.
- W efekcie tych wszystkich zmian w ubiegłym roku Komisja Europejska wypłaciła Polsce ponad 3 mld zł za projekty drogowe - cieszy się Patrycja Wolińska. - Ten sukces udało się osiągnąć dzięki ciężkiej pracy zespołowej. Cel na 2010 r. to powtórzenie tego sukcesu, w sektorze kolejowym. Dzięki tym wysiłkom nie mam obawy, że jako kraj, stracimy jakiekolwiek euro z puli przyznanej nam przez KE na transport.
- Najważniejsze, że nasza pani wiceminister zawsze pamięta o Chełmie. Zawsze znajdzie czas na chełmskie sprawy - mówi poseł Grzegorz Raniewicz (PO). - To, że inwestycje drogowe w Chełmie, jak choćby remont wiaduktu, dostały rządową dotację, to między innymi jej zasługa. Magdalena Hawryluk

Odsłon: 1056
1. Ciemnogród !?! Napisał(a) Lenin, 25-02-2010 17:54 I tu wychodzi z WAS cała wasza natura ... normalnie zero komentarza??!!??
|
2. podsekretarz stanu Napisał(a) artur, 25-02-2010 17:09 Nie rozmieszajcie mnie, niech pani Gaj lepiej sie przyzna ile jej ojciec(byly biznesmen) nadal jest winien pieniedzy swoim bylym pracownikom masarni i podobnych czarnych interesow jakie prowadzil..! cala rodzina ma na sumieniu kilku uczciwych ludzi, ktorzy odebrali sobie z zycie w zwiazku z nie dotrzymanymi platnosciami przez jej ojca!! I wlasnie takich mamy dzisiaj podsekretarzy stanu, zgroza!!
|
3. Napisał(a) Smutas, 25-02-2010 09:40 Tak, szczególnie pani Gaj pamięta o Chełmie. Już nie piszcie takich głupot
|
4. Napisał(a) witek, 25-02-2010 06:36 Jakie to wszystko jest płytkie, jakie wstydliwe. Jeszcze pare lat temu Pani Wolińska zmywała naczynia za granicami kraju, nawet kelnerką nie była, a teraz pani minister:) Wytrwałość i zaangażowanie...
| |