|
W naszym mieście jest wszystko. Wspaniałe kino, w którym na premierę czegoś nowego czeka się może „troszeczkę” dłużej niż w większych miastach. Teatr, który po raz enty wystawia tę samą wigilijną opowieść. Koncerty, na które przychodzi dwudziestoosobowy tłum. Konfrontacje Sztuk Walki i sobotnia gala MMA – w barze w wiadomym miejscu, przy czym nie ograniczamy się do klatek i nie potrzebujemy spikera by zapowiadał zawodników. Tacy nowocześni jesteśmy, a co!
Mamy też nieukończoną ścieżkę rowerową, podobno zaplanowaną przez kogoś, kto nigdy w Hellmet City nie był i co do której mam poważne wątpliwości, ponieważ istnieje poważna obawa, czy wiosenne roztopy nie rozpuszczą fundamentów bulwaru marzeń. Dla rozrywki zaciemnia się dworzec PKS (zwrot: „randka w ciemno” nabiera zupełnie nowego znaczenia). Wspaniały szpital, w którym CBA bywa takim samym gościem jak deficyt budżetowy. Przykładem świeci nasza młodzież, która w szalikach tego czy innego klubu najpierw sieje podziw na mieście, gdy gdzieś nie może wejść (Apteka, Underground), a potem w przypływie radości demoluje tę czy inną knajpę, już niezależnie od noszonych szalików tudzież ich braku. Oczywiście, Drodzy Czytelnicy, to wszystko ironia. Oczywiście, psioczę baaardzo na wyrost i przerysowuję dokonania ludzi, którzy dla tego miasta naprawdę wiele robią. Cieszę się z tego co mamy, i choćby teatr miał za rok znów wystawić „Opowieść Wigilijną”, będę mu kibicować. Ironia dlatego, że idą święta i wszystko inne powinno usunąć się w kąt, wszelkie animozje, wyrzuty i fochy.. Czujecie to? Zapach choinek. Niecierpliwe oczekiwanie. Poczucie wspólnoty rodzinnej, spokoju, miru domowego. Gorączka przygotowań, pieczenie ciast, terkot noży na deskach krojących sałatki, kartki w skrzynkach z dalszych i bliższych stron, telefony od ludzi, którzy mają wreszcie czas zadzwonić, a my – odebrać.
Czuję to jak przez mgłę, przyznaję. Nie jest to kwestia wiary ani niezłomności ani dysonansu między tym, co pompuje się w nas z każdej strony, a tym, co widać. Po prostu codziennie mam do czynienia z ludźmi, którzy powyższe zdania pełne nostalgii i tęsknoty za tymi „Prawdziwymi” świętami wypowiadają równie swobodnie jak ja. Ba, są nimi wręcz mentalnie wytapetowani. A potem urządzają sobie piekło w kolejce do kasy. Niesamowite, ile zawiści, ile kipiącej zawiści, płytkości i bzdurnego konsumpcjonizmu wylewa się z ludzi przed świętami. Wystarczy pójść do pierwszego lepszego sklepu i mamy pełen przekrój przez agresję człowieka – można pisać pracę magisterską. Przepychanki w kolejkach. Rzucanie się na towar. Karpie stoją na z góry przegranej pozycji. Podobnie zabawki i inne bibeloty, czasami totalnie niepotrzebne. Wielocyfrowe rachunki – uwierzcie wiem o czym mówię. Jeśli ktoś mówi, że jest kryzys a ludzie nie mają pieniędzy, proponuję stanąć w byle supermarkecie przy kasach i rzucić okiem na kwoty, jakie są wydawane. Zdziwilibyście się, ile jest ludzi, którzy za dyshonor uważają zejście poniżej setki na zakupy (ciekawe czy za kółkiem podobnie?). Kiedyś ten konsumpcjonizm mnie przerażał, dziś jest mi obojętny. Przeżywam święta po swojemu (co i Wam radzę!) i akurat cieszę się, że idą. Nie interesuje mnie też ile ludzie wydają na zakupy – to tylko spostrzeżenie zawodowe. I tak w tym wszystkim zastanawiam się tylko, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na TREŚĆ tych świąt. Bo na wizerunek miejsca mamy dość, czasami – a nawet dość często – zapominając o tym, co najważniejsze. Bo święta to także my – a nie tylko to, co kupujemy i jak się prezentujemy.
Słucham płyty Leslie Westa „Unusual Suspects”. Leslie, były lider Mountain, stracił w tym roku nogę (amputacja po komplikacjach zdrowotnych), po czym nie poddał się, zebrał fantastyczną pakę znajomych (Slash, Zakk, Bonamassa, Lukather, Gibbons) i nagrał przewspaniały album, który jest dla mnie odskocznią od wszechobecnego, przymusowego słuchania kolęd, pastorałek i „”Last Christmas”. To pomaga nabrać dystansu. I idąc tym tropem, proponuję, by w Waszych koszach zakupów na święta (sam będę taki robił) znalazł się właśnie dystans do tego wszystkiego, umiejętność oddzielenia konsumpcji od wyciszenia, pozy od treści. Między karpia a szynkę w promocji włóżcie trochę ciepła i luzu, a zanim zirytujecie się na kasjerkę, która po siódmej godzinie przerzucania towaru przez czytnik ma prawo do zmęczenia, odetchnijcie dwa razy i pomyślcie, czy święty mikołaj, Wańka Wstańka czy też Einstein zrobiliby to na Waszym miejscu. Na stoiskach elektro pobierajcie aparaty, laptopy i światełka na choinkę, ale nie zapomnijcie zabrać też trochę iskier dla samych siebie. Może gdzieś tam są, nie wiem. Może trzeba je wykrzesać z samych siebie. Zdajecie sobie sprawę, że to tylko dwa dni? I to dla nich tak naprawdę się produkujemy? Może czas zwolnić?
Nie wiem, co przyniesie następny rok. Następne święta pewnie będą podobne do tych, będę dostrzegać tę samą gonitwę, może ewentualnie z innej perspektywy. Nie zapominam jednak o treści. Wizerunek zawsze może się zmienić.
Życzę Wam odjazdowych, wyluzowanych, roześmianych świąt pełnych obżarstwa i wędrówki, ociekających dobrymi żartami, dobrymi ludźmi i dobrymi słowami. Sam zrobię wszystko nie kupując zbyt wiele, by takie mieć.
Bart
Warsztat cynika
Odsłon: 1109
1. IjEydeCooBPaNH Napisał(a) qqnkngjsi, 11-03-2012 05:01 4D4r0N dvvcbgtwcnxs
|
2. eRVyTxQSiXKiHdOp Napisał(a) jcrjpe, 29-02-2012 11:26 A2Z6dr hktjbkerxxio
|
3. AznseHKMlTamMFosq Napisał(a) Luis, 28-02-2012 13:35 No to wpadlem, moim zrodlem sa rajcele podroznikow, a zatem ich subiektywne odczucia. Takie dane podaje tez rzad tybetanski na uchodzstwieCo moze przemawiac za tym, ze takze istnienie narodu jest zagrozone? Wedlug informacji podawanych przez rzad tybetanski na uchodzstwie, na terytorium Tybetu Srodkowego oraz obszarow tybetanskich wlaczonych do prowincji Yunnan, Sichuan, Gansu i Qinghai, zyje obecnie 7,5 miliona nie-tybetanskich obywateli chinskich. Dane sa alarmujace, gdyz istnieje realna perspektywa, iz w niedalekiej przyszlosci Tybetanczycy beda stanowic mniejszosc we wlasnym kraju. Ludnosc tybetanska na calym obszarze miesci sie w liczbie 5,4 miliona ludzi. Stolica Tybetu ? Lhasa, obecnie zamieszkiwana jest przez ponad 300 tysiecy ludzi ze znaczaca przewaga naplywowych Chinczykow. (za )Mozesz powiedziec, ze to szacunki stronnicze, ale nie stronniczych nie mamy. Nie zaprzeczysz tez, ze stan taki jest celem obecnej polityki, i to zarowno poprzez wspieranie naplywu ludnosci chinskiej, jak i na poziomie kulturowym.Druga sprawa, ze o samym dalajlamie nie mam najwyzszego mniemania. W mlodosci byl tak ulegly wobec Chinczykow, gdyz byl pod autentycznym wrazeniem ich hasel i w ogole komunizmu (mowiac po leninowsku pozyteczny idiota). I te sklonnosci mu zostaly. Polityk z niego mniej niz sredni (zreszta jak moze byc dobrym politykiem pacyfista?) totez nie dziwi mnie, ze poswiecil lidera konkurencyjnej tradycji. Tu czesto zakrada sie nieporozumienie dalajlama nie jest papiezem buddystow tybetanskich, ale krolem Tybetanczykow i papiezem gelugpow, ktory w stosunku do innych tradycji (sikiapow, karmapow, i in.) nie ma religijnych kompetencji.Powiedz mi Feanaro, tak bronisz tych Chinczykow, a jak Ty by sie czul, gdyby Unia Europejska (ktora wkroczyla pokojowo do nas) wydala dekret, z ktorego by wynikalo, ze polowe redakcji panheionu musza stanowic kobiety (no i to UE wskazalaby ktore), musi byc przynajmniej jeden gej i jeden chrzescijanin? Ja bym chyba przeniosl strony na serwery amerykanskie ;D
|
4. hmm... Napisał(a) ka, 23-12-2011 10:48 \"...Ironia dlatego, że idą święta i wszystko inne powinno usunąć się w kąt, wszelkie animozje, wyrzuty i fochy.\" Uciekało się z lekcji polskiego, a potem logiki?:)
|
5. Napisał(a) Kasia, 16-12-2011 15:49 Jesli jest sie osoba wierzaca to tym bardziej nie powinno sie wydawac na Boze Narodzenie za duzo, lepiej zamiast tego pomoc potrzebujacym.
|
6. Napisał(a) hs, 16-12-2011 14:23 do wypowiedzi niżej, jeżeli jesteś osobą wierzącą to wiesz z jaką bezradnością zaczęli świętować Ci z przed 2000 lat dla których nikt nie zastawił się ani nie przygotował wolnego miejsca przy stole. Za to mieli w sobie całą resztę niezbędną do świętowania :)
|
7. Napisał(a) do bart, 15-12-2011 16:00 jesli jest się osobą wierzącą to zaden kryzys nie przeszkodzi w swiętowaniu z pompą. gdybys ty mial robic impreze urodzinową córce, i nie mial za duzo pieniedzy to daje sobie uciąc czlonek ze nie dziadowalbys tylko analogicznie do swiąt pieniadz plynalby strumieniami. nie zapominajmy czyje urodziny bedziemy swietowac !
|
8. Napisał(a) Źyczliwy., 15-12-2011 13:49 Woda w czajniku szumi,bulgocze i parę w gwizdek daje, A to są efekty energii,która swą mocą taki rezultat nadaje. Energia w życiu musi być,a zatem trzeba jeść i pić żeby żyć. Gdy każdy na miarę swoich potrzeb święta uszykuje,to i żywność się nie zmarnuje. Wesołych i spokojnych ŚWIĄT Chełmianie.
|
9. Napisał(a) hs, 15-12-2011 13:07 Zrozumiałem, że Bart proponuje świąteczne zakupy z uśmiechem ale stanowczo za mało na mój radykalizm ;)
|
10. Napisał(a) Imię, 15-12-2011 11:17 @hs, nie zrozumiałeś przesłania o złotym środku?
|
11. Napisał(a) hs, 13-12-2011 15:52 Szanowny Bart, ma Pan oryginalne metody na przeciwstawienie się konsumpcjonizmowi - pójść i zrobić zakupy... w nowym stylu ;) Chyba mój radykalizm w tym roku pójdzie dalej: zakupy zrobię po świętach a wolną gotówkę dam na tacę albo do Urzędu Skarbowego, a co mi tam. Za to same święta przeżyję luźny i spokojnych oraz bez zbędnych obciążeń :)
|
12. Napisał(a) Kasia, 13-12-2011 15:15 Z pewnością każdego roku Boże Narodzenie wiąże się z coraz większym konsumpcjonizmem i szaleństwem. Żyjąc szybko na codzień, przed świętami nakręcamy się tak, że gonimy jeszcze szybciej. Jednak nie musimy poddawać się ogólnie obowiązującym trendom. To od nas zależy jak będą wyglądały Nasze Święta. Jako zbuntowana młoda mama w zeszłym roku postanowiłam, że w moim domu nie będzie nawet choinki, nie było jakiegoś wielkiego sprzątania, szaleńczych zakupów a także wysyłania kartek. Oczywiście całkiem się nie zbuntowałam i jakiś prezent dla córki był... i tyle. Nie czułam "magii" świąt więc potraktowałam je jak każdy inny dzień, możliwość sotkania się z rodziną, bez całej tej otoczki. W tym roku jest nieco inaczej, może z powodu zeszłorocznego "wyposzczenia" już w listopadzie nie mogłam doczekać się Bożego Narodzenia. Czuję wszystko intensywniej ale nadal nie biorę udziału w przedświątecznej gonitwie. Wszystko robię powoli, żeby cieszyć się każdym elementem. Prezenty już kupione czekają jedynie na zapakowanie, ręcznie wykonane ozdoby, przy robieniu których świętnie się z córką bawiłyśmy, czekają na pachnący świerk a niedawno wspólnie upieczone pierniczki trzeba tylko udekorować kolorowym lukrem. Pamiętajcie, że to Wy sami decydujecie, jeśli odpowiada Wam ta gorączka przedświątecznych zakupów, to nie powstrzymujcie się, jeśli jednak czujecie, że czegoś Wam brakuje - ZWOLNIJCIE, popatrzcie na to wszystko z dystansem, nie musi być wszystko idealne. Ważne, żebyście siadając do wigilijnego stołu nie czuli się zmęczeni i sflustrowani lecz spokojni i spełnieni. I tego Wszystkim życzę...
|
13. Bart Napisał(a) pytający, 13-12-2011 06:04 A może Bart ma mało pieniędzy do wydania na święta? hihi
|
14. Napisał(a) biednybelfer, 13-12-2011 01:08 Następne święta będą takie same jak obecne, jak poprzednie. Ciągle ten sam konsumpcjonizm, ta sama gonitwa i nerwy, ci sami pijani za kierownicą... Mimo wszystko to chyba najbardziej rodzinne i ciepłe święta w całym kalendarzu. Każdy przeżywa je na swój własny sposób i sam fakt przeżywania, według mnie, tu właśnie się liczy...
|
15. Napisał(a) nina, 12-12-2011 21:04 hmmm, czyli Wesołych i spokojnych Świąt ;), a Opowieść Wigilijna fajna, nawet 2 raz oglądana ;)
| |