|
Skala cierpienia wokół i jego bezmyślne dozowanie, połączone z przymusem odczuwania żalu sprawia, że ludzie obojętnieją na wiele rzeczy. A wręcz stają się nieczuli na wszelkie okrucieństwo, tak względem otoczenia, jak i w skali społecznej. Oczywiście, zaczynają odczuwać, kiedy dotknie ich to bezpośrednio – wtedy żałują szczerze i noszą swoją traumę, ale reszta pozostaje taka sama.
Gdy człowiek odczuwa cierpienie, jest to zrozumiałe. Jesteśmy gatunkiem będącym pod nieustannym bombardowaniem hormonów i emocji, huśtawek nastrojów, zaskakujących sytuacji. Natura pozwoliła nam wyrażać swoje emocje i w jakiś sposób odreagowywać bądź chociaż pozbywać się nadmiaru pary w turbinach. Możemy iść na spacer, zapalić papierosa, dać ukojenie nerwom w wysiłku fizycznym czy pasji. Przeżywamy, ale mimo to funkcjonujemy. Są jednostki, które bólu nie są w stanie znieść i popełniają samobójstwo, czy to pod wpływem chwili czy znieczuleni przez używki – ale nie jest to skala masowa, a indywidualna. Co na naszym miejscu jednak, odczuwając cierpienie, ma zrobić zwierzę? I to zwierzę będące przy nas, jak pies? Używamy wobec niego stwierdzeń pasujących do człowieka – nie hodujemy psa, ale wychowujemy. Staje się nam bliski, jest nam przyjemnie, kiedy merda na nasz widok ogonem i patrzy z radością, szczekając ostentacyjnie lub podając łapę. Dogoterapia stała się częścią medycyny, a dzieciństwo niejednego z nas nie byłoby tak kolorowe bez całej armii Reksów, Pikusiów, Azorów, Cyganów, Murzynów i tak dalej. Pies jest nieodłącznym elementem ludzkiego życia. Nie każdego, owszem – ale większości.
Jak to się więc dzieje, że docierają do mnie sygnały o chełmskim schronisku, w którym osiem zagłodzonych psów gnieździ się w małej klatce, wychudzone i głodne? Pracownik zapytany przez jedną z sygnalizujących mi o tym osób, czy nie chciałby jakiegoś wolontariusza do pomocy (jest dużo ludzi chcących bezinteresownie pomagać dla samego obcowania z psami) odparł, wzruszając ramionami, że mu to niepotrzebne, bo będzie problem, kiedy ochotnik zostanie ugryziony. Psy nie są wyprowadzane na spacer, a każdy zainteresowany pomocą jest traktowany jak intruz. Sytuacja jest niesmaczna, zwłaszcza że sygnały o niewłaściwym traktowaniu psów pojawiały się w miejscowej prasie. Z jednej strony nie dziwię się właścicielowi – jedyne czego chce, to dotacje od miasta by schronisko w ogóle istniało. Nie chce problemów i woli prowadzić je sam – to też zrozumiałe. Ale skoro są ludzie nieobojętni na cierpienie zwierząt, trzeba pozwolić im działać. Rozumiem głosy oburzenia mówiące, że za katowanie zwierząt są większe kary niż za katowanie ludzi, nie jestem obojętny na tę argumentację, ale wydaje mi się, że mimo wszystko relacja jest zachwiana. Względem swojego gatunku jesteśmy zobowiązani do reakcji na zło, ponieważ obojętność wobec niego jest tchórzostwem, ale wobec gatunków stojących niżej w hierarchii? Jesteśmy silniejsi i sprawniejsi – zatem okażmy chociaż odrobinę miłosierdzia. Sam fakt istnienia schroniska nie jest powodem, dla którego właściciel ma mieć święty spokój. Szczupłość środków to małe wytłumaczenie, skoro są ludzie chętni np. zbierać karmę na Dni Chełma (na facebooku pojawił się taki pomysł) czy też pomagać przy obrządku zwierząt. I jeśli taka dziewczyna, która ma tipsy długości szpadla i tonę makijażu na twarzy ma bezinteresowną wolę iść i okazać serce zwierzętom, to w imię dobra tych zwierząt trzeba jej na to pozwolić, tak jak każdemu innemu, bez podziału na płeć, poglądy i pasje.
Przyznam, że wziąłem psa ze schroniska. Mój „Killer” był zdrowy, odrobaczony i zadbany, mam go do dziś i jest moim wspaniałym przyjacielem, chociaż to zwykły kundelek – jak czasami mówię, wilk z wyciętym środkowym segmentem. Wierzę, że ludzi, którzy wzięli psy ze schroniska jest więcej i są równie zadowoleni. Nie patrzyłem wtedy na otoczenie, byłem zadowolony, że ten mój „egzemplarz” właśnie jedzie na moich kolanach do nowego domu. Jest to twarda, ale najlepsza metoda na poprawienie bytu zwierząt w schronisku – dać im nowy dom. Gdyby ludzie nie porzucali psów, schroniska byłyby niepotrzebne, ale skoro to robią – schronisko musi istnieć, nawet na warunkach ludzi, którzy psa z niego wcale nie chcą. Jedna z osób powiedziała mi, że pisała w tej sprawie do magistratu, który pozostał na to obojętny. Być może potrzebne są bardziej drastyczne środki – pies przecież nie wyjdzie na drogę jak rolnik czy górnik, nie jest w stanie zaprotestować przeciwko swoim warunkom bytowym. Zgadzam się z ludźmi, którzy celnie ripostują że zbytnie poświęcanie uwagi zwierzętom odwraca uwagę od rzeczywistych problemów. Zgodzę się z kierownikiem schroniska, że ma prawo prowadzić je tak, jak mu się podoba. Ale do tego, by tym psom było lepiej, potrzeba zwyczajnej, dobrej woli. Skoro grupa ludzi już ją wyraża i nieustannie sygnalizuje potrzebę jej realizacji, to władza, nawet jeśli nie chce dorzucać pieniędzy, zobowiązana jest do chociażby zachęty do współpracy, by obie strony doszły do kompromisu.
Podobno pies patrzy na człowieka z zaufaniem w oczach.
Problem zasygnalizowały Panie Marta Rogowska, Karolina Kononiuk, Sylwia Padzińska i Emilia Gajewska. Dziękujmy nie tylko za sygnał, ale i za postawę.
Bart
Warsztat cynika
Odsłon: 1279
1. Napisał(a) abc, 21-04-2011 07:38 wzięłam sunię z tego schroniska. Jest cudowna , cudowna , cudowna !!!
|
2. Napisał(a) abc, 21-04-2011 07:37 wzięłam sunię z tego schroniska. Jest cudowna , cudowna , cudowna !!!
|
3. Napisał(a) mentor, 19-04-2011 09:31 problem jest bardzo poważny. właściciele wogóle nie dbają o pieski
|
4. Uczucie zwierzaka. Napisał(a) Piesek, 18-04-2011 10:17 Człowiek to zwierze,którego cech**e/nie wszystkich/nienawiść,zazdrość i agresja.Pieski to czują i taka jest prawda.
|
5. Napisał(a) newbe, 18-04-2011 09:07 Co sie maverica czepiacie? Przeciez napisał że nie rozumie;)
|
6. Napisał(a) Sceptyk, 17-04-2011 21:07 Zgodzę się, że Cynik czasem zbytnio "epatuje słowem", ale wierzę, że człowiek chce dobrze i kształtuje swój warsztat. To widać i czuć (jestem z miasta). Temat psów jest mi o tyle obcy, że jestem właścicielem i wieblicielem kotów, chociaż jak patrzę w telewizję i audycje o schroniskach, gdzie te biedne zwierzaki gnieżdżą się w małych klatkach i jęczą, żeby wyjść albo żeby zwrócić na siebie uwagę, to po prostu mi się w oczach robi wilgotno. Dlatego i psów mi takich szkoda. I nie, sam niestety nic nie zrobię, by im pomóc. Nie mam takich uprawnień ani możliwości. Jednego kota wziąłem "od ludzi", bo mi się bardzo spodobał. Drugi kot po prostu się przypałętał, wyleczyłem go, wykarmiłem i wciąż jest ze mną. To mój mały wkład by zwierzakom zaniedbanym przez ludzi było lepiej. Maverick, może napij się wody mineralnej niegazowanej wysokozmineralizowanej to Ci się z głową polepszy.
|
7. Napisał(a) patryczek petliczek, 17-04-2011 17:25 maverick tobie chyba jajko zaszkodziło i to nie koniecznie to świąteczne. A strona internetowa naszego schroniska jest nie aktualna i przydałoby się wstawić tam zdjęcia psów do adopcji, bo sam bym chętnie wziął takiego do domu.
|
8. maverick.. Napisał(a) su22, 17-04-2011 00:30 a kto ci kaze czytac? Robisz to chyba po to by sie popisac,jak to fajnie leczyc swoje ego jechaniem po cyniku. O co Ci chodzi, masz jakis zal do faceta, laske Ci poderwal czy ukradl buty? Nie chcesz nie czytaj i pozostaniesz w spokoju panie przemądrzały.. Krytyka ok,ale konstruktywna. Na miejscu cynika takim "przyjaciolom" jak sie sam określasz powiedzialabym "won".
|
9. o czym jest ten tekst? Napisał(a) maverick, 16-04-2011 20:47 popisów prostackiego grafomaństwa ciąg dalszy - "Skala cierpienia wokół i jego bezmyślne dozowanie, połączone z przymusem odczuwania żalu sprawia, że ludzie obojętnieją na wiele rzeczy" -TYLKO O CO NA BOGA CHODZI AUTOROWI? kto, co i komu "bezmyślnie dozuje?" czym jest "przymus odczuwania żalu"???? - czasem przyjacielu trzeba wiedzieć o czym się pisze, a nie popadać w grafomańską manierę - płacą ci od linijki dlatego tak pleciesz ???
|
10. Napisał(a) gg, 16-04-2011 15:08 Stowarzyszenie WeRwA w dniu 14 maja planuje taki mały happening m. in. promujący adopcję piesków. Wkrótce podamy więcej informacji i zapraszamy do współpracy!!
|
11. Napisał(a) hot dog, 16-04-2011 14:49 miał
|
12. Napisał(a) emka, 16-04-2011 12:55 W naszym schronisku owszem sterylizacja suki jest darmowa ale tylko zabieg a za wszystko inne musiałam dopłacić (leki, ubranie, które się zakłada po zabiegu), ale w sumie dobre i to. A gdy chciałam, żeby wyprowadził moją suczkę na zewnatrz, żeby sprawdzić czy nie jest agresywna (bo nie była szczeniakiem), powiedział, że nie praktykuje się takich rzeczy, bo poźniej pies pomyśli, że ktoś chce go wziąć a zrezygnuje. Moim zdaniem gdyby psy były przyzyczajone do spacerów właśnie z wolontariuszami nie byłoby takiego problemu, chyba mam prawo sprawdzić czy pies nie zachowuje się przy mnie agryesywnie. A takie akcje jak napisała anutella:) są bardzo skuteczne. Można by było zrobić zdjęcia każdemu z psiaków, opisać je i przede wszystmi zaktualizować stronę internetową, w tych czasach to podstawa.
|
13. Napisał(a) anutella:), 16-04-2011 00:51 Jeśli jest tak jak piszesz to bardzo mnie dziwi postawa kierownika schroniska. Jak to nie chce u siebie wolontariuszy? Przecież sposób w jaki schronisko funkcjonuje zależy w dużej mierze nie tylko od finansów ale też od serca jakie wkładają w nie opiekunowie zwierząt! Czy kierownik schroniska nie ma nad sobą żadnych wyższych władz które by mu to nakazały? Czy naprawdę nie przydałaby się mu do pomocy jeszcze jedna para rąk? Tak się złożyło, że po swojego obecnego psa pojechałam aż do Krzesimowa a to za sprawą właśnie wolontariuszek, które działają przy tamtejszym schronisku, natknęłam się bowiem na wystawione przez nie ogłoszenie i dzięki temu pies, który po przebytej traumie nie miałby normalnie szansy na adopcję znalazł u mnie dom. W tamtejszym schronisku suki są sterylizowane a wolontariusze organizują nie tylko akcje adopcji ale szukają sponsorów, wyprowadzają psy na spacery i pomagają im dostosować się "społecznie" dając miłość i ucząc na nowo ufności do człowieka. Widać też jak wiele zaangażowania w swoją pracę wkładają opiekunowie schroniska. Szkoda więc, by w "naszym" schronisku psy miały gorzej, tym bardziej skoro są osoby chętne pomagać i to za darmo!
|
14. :/ Napisał(a) Erik Ravn, 15-04-2011 15:30 Coraz więcej czworonogów można niestety zauważyć przy drodze z Chełma do Lublina. Znieczulica społeczna, czy nadmiar stresu czy wiosenne osłabienie???? Coś się porobiło (porąbało) z ludźmi.
| |