|
Nie wiem, w czym mają mi pomóc billboardy na mieście. Politycy prężą swe muskuły, udowadniając mi jak bardzo ich potrzebuję, ale nie robią nic, bym przestał mieć do nich takie obrzydzenie. Są wizerunkiem systemu kolesiostwa, który wspaniale u nas funkcjonuje mimo zmian ustrojowych i wydawałoby się – mentalnych.
Nadal, by coś załatwić, potrzebujemy znajomego tu i ówdzie. Dobrze jest mieć kolegę w skarbówce, by nie stać w kolejce. Znajomy kasjer w sklepie nie zamknie nam kasy przed nosem. Ale wśród polityków znajomych nie posiadam i posiadać nie chcę, chociaż na pewno by się przydali. Rzecz w tym, że oni chcą być moim znajomym, tu i teraz podawać mi rękę i klepać po ramionach, mówiąc jaki jestem dla nich wyjątkowy. I w tym rzekomo mają mi pomóc oblepione słupy latarni w centrum miasta tudzież stolik dyskusyjny wystawiony przed siedzibą jednej z partii? Jakoś mnie to nie przekonuje.
Rok temu, gdy zaczynałem pisać felietony do portalu echelm, napisałem materiał o Bogu, który przechadza się po ulicach Chełma i szydzi z haseł wyborczych kandydatów, a na końcu idzie na koncert Nocnej Zmiany Bluesa, zniesmaczony poziomem i niechlujnością miasta oklejonego pięknymi twarzami i hasłami jak z podręcznika dla akwizytorów. Dziś Bóg nie chciałby nawet zajrzeć na deptak, nie mówiąc już o komentowaniu tego festiwalu facjat, jaki wizytuje centrum naszego miasta. Zauważcie jedno, jak wszyscy epatują wspaniałym słowem „RAZEM”, które jest uniwersalne i lotne, i większość kandydatów chętnie z niego korzysta. Tyle, że ono nic nie znaczy.
„Razem” wyraża wspólnotę opartą na pozytywnych emocjach, które udzielają się większej grupie ludzi, od dwójki w górę. Jest motywem działania, chęcią uczestniczenia w życiu drugiej osoby tudzież grupy ludzi po to, by coś osiągnąć lub dla samej istoty przebywania ze sobą i poczucia bezpieczeństwa. Człowiek to istota stadna i „razem” jest cudownym synonimem tego stadnego życia. W którym punkcie polityk szczerzący do mnie zęby z plakatu wchodzi w ramy tej subiektywnej definicji? Komu mam zaufać i obdarzyć go krzyżykiem na karcie, by potem o mnie zapomniał na kolejne cztery lata? Na krótki okres przed wyborami oni wszyscy nagle chcą być którymś z nas – pokolenia prekariatu, wykształconych ludzi bez możliwości awansu i niezdolnych do przeprowadzenia zmian, ale świadomych swojego miejsca w społeczeństwie i chcących uczestniczyć w jego życiu, jednym z wyborców – najczęściej prostych, zapracowanych ludzi otrzymujących za swoją pracę mizerną gratyfikację finansową. Zapraszam w takim razie, niech któryś popracuje przez miesiąc za najniższą krajową, bez przywilejów poselskich sześć dni w tygodniu, albo posterczy w kolejce do zatrudniaka od czwartej rano. Jak któryś ględzi o tym, że rolnicy są ważni, niech się przebierze w robocze ciuchy i popracuje u takiego przeciętnego właściciela ziemskiego przez miesiąc, w kurzu, błocie, brudzie, między ziarnem a burakami usiłując odnaleźć opłacalność tego wszystkiego, co robi. Jak polityk używa haseł o równouprawnieniu kobiet, niech to rzeczywiście poczuje, robiąc to wszystko, co większość mam robi codziennie bez prawa do urlopu, choroby, braku finansów czy zmęczenia. Może wtedy doceniałby bardziej zdolności przeciętnego obywatela do adaptacji, umiejętność kombinowania i zrozumiałby konieczność istnienia szarej strefy tudzież zrobiłby coś, by zlikwidować jej przyczyny, a nie tylko przejawy.
Zbliżające się wybory napawają większość obywateli poczuciem obrzydzenia do polityki i polityków samych w sobie. Z przykrością muszę stwierdzić, że jak patrzę na deptak, obrzygany wręcz plakatami, jak widzę na sobie wzrok kandydata wlepiony we mnie w autobusie, na przystanku, w pracy, knajpie i z telebimu przy dworcu, nabieram patologicznej i fizjologicznej niechęci do całej klasy politycznej i do glosowania w ogóle. Ale mimo wszystko – udam się na nie i zagłosuję, na kogoś z głębi list, z niższej pozycji, młodszego. Może niewiele to zmieni – prawdopodobnie nic, ale będę miał świadomość, że spełniając obywatelski obowiązek nie zmarnowałem swojego głosu. Zdaję sobie jednak sprawę, że moja postawa nie jest średnią w społeczności. Większość nie chce iść na wybory i pewnie nie pójdzie, wybierając w niedzielę spacer do supermarketu albo piwo ze znajomymi. Ludzie są zniechęceni tym, w jaki sposób polityka ich traktuje, zniesmaczeni brakiem perspektyw, życiem za najniższą krajową wiedząc, ile zarabiają politycy. Można zostać politykiem, proste rozwiązanie – i samemu próbować zmieniać świat na lepsze, ale nie każdy ma do tego predyspozycje ani chęci. Oddając głos chciałby, by to jemu pomagano lub przynajmniej nie przeszkadzano za mocno. Wybory mogłyby się też odbywać co rok – wtedy tempo zmian byłoby większe, a nie, jak teraz – co cztery lata wybuduje się ścieżkę, poprawi nawierzchnię a potem pochwali tym przed ludźmi.
Myślę o puencie dzisiejszego wpisu. Rok temu Bóg westchnął, zgasił zakazanego papierosa i powędrował na koncert, ponieważ uważał, że koncert może nie jest lepszy niż wybory, ale lepszy niż zły wybór. Dziś także poszedłbym za nim.
Bart
Warsztat cynika
Odsłon: 798
1. kino za darmo Napisał(a) dkf, 22-09-2011 10:19 Na wieczory z KLASYKĄ KINA zaprasza Dyskusyjny Klub Filmowy "Rewers" To kino za darmo, więc na wszystkie seanse WSTĘP WOLNY. Seanse obywają się co czwartek w Chełmskim Domu Kultury zawsze o godz. 19-tej.
|
2. Napisał(a) Maryna (nie ta ze młyna), 21-09-2011 22:02 no właśnie
|
3. Napisał(a) Winston, 20-09-2011 07:49 Do kogo nawiązuje Autor w tytule? Czyżby do filmowego Wolfe z P.F ? Pomimo szlachetnosci W.W. był przede wszystkim gangsterem.....
|
4. Napisał(a) homo sapiens, 19-09-2011 21:08 Szanowny Bart, czytając tekst o tyle mniej doszukałem się w nim cynizmu co więcej malkontenctwa. Nawoływanie w stylu "głosujmy chociaż i tak to nic nie da" według mnie bardziej trąci nihilizmem jak cynizmem ;) Nie dajmy się zwariować głosujmy na tych, którzy nam odpowiadają nawet gdy są na końcu czy na początku listy. Bo tylko wtedy jest szansa, że parlamentarzyści będą tacy jakich oczekujemy.
|
5. do E Ravn i bugenhagen Napisał(a) Frycz, 19-09-2011 19:10 no cóż, takie mamy Rzeczypospolite,jakie jej młodzieży chowanie
|
6. Napisał(a) wiro, 19-09-2011 09:06 A ja apeluję o niegłosowanie na "jedynki"!!! W ten sposób w zasadzie wybieramy starych, najczęściej mało wyrazistych partyjniaków wybranych przez Tuska, Kaczora czy Napieralskiego!! Miejmy własne zdanie!!
|
7. Napisał(a) bugenhagen, 18-09-2011 22:06 Zgadzam się z E Ravn w stu procentach!!!
|
8. Polska Napisał(a) E Ravn, 18-09-2011 20:54 skończyła się w 1939 roku. Daleki jestem od idealizowania II RP ale wtedy było coś, czego nie ma dzisiaj od 1945 roku. Ludzi którym zależało na istnieniu tej naszej ukochanej Ojczyzny, ludzi dla których Polska Racja Stanu wyznaczała kierunek polityki. Ludzi dla których Biały Orzeł był symbolem zobowiązującym do jak największej ofiarności na rzecz kraju, a nie tylko znakiem dawnej chwały.
|
9. Napisał(a) imam, 18-09-2011 20:51 sorry, gości
|
10. Napisał(a) imam, 18-09-2011 20:50 Ja tak nieśmiało zapytam, może nie do końca w temacie...czy był ktoś z Was wczoraj na uroczystościach związanych z rocznicą napaści radzieckiej na Polskę i odsłonięciu pomnika przy Wołyńskiej? O takich ewenementach między innymi pisze Bart, żeby nie wszystko i wszyscy podporządkowane było agitacji politycznej...myślę, że dobre jest stare powiedzenie "pij herbatę, obserwuj goci i wyciągaj wnioski"
|
11. do bidaka su twenty tu Napisał(a) ben ten, 18-09-2011 20:34 domknięta forma wyznacza jakość? bidnie, to brzmi, bidnie jako zarzut, odnieś się do treści bidaku ...
|
12. niezrozumiales BEN Tena Napisał(a) do SU22, 18-09-2011 19:27 on sie urwal z innej bajki :):) jest postkomunistycznym skrajnym narodowo socjalistycznym zwolennikiem pierwotnej postaci marksizmu z elemntami poznego leninizmu a wszystko to do kwadrat u:)
|
13. ben ten Napisał(a) Su22, 18-09-2011 18:23 krytyka jak najbardziej konstruktywna, pouprawiaj też takie grafomaństwo, z przyjemnością poczytam. Tekst trafiony, o domkniętej formie. Nie chcesz, nie czytaj. Śmierdzisz hejterstwem.
|
14. Napisał(a) ben ten, 18-09-2011 17:04 bzdury w stylu: "Wybory mogłyby się też odbywać co rok – wtedy tempo zmian byłoby większe, a nie, jak teraz – co cztery lata wybuduje się ścieżkę, poprawi nawierzchnię a potem pochwali tym przed ludźmi" tylko utwierdzają mnie w przekonaniu o grafomaństwie autora ...
|
15. Napisał(a) Demostenes, 18-09-2011 12:54 Kolejny dobry tekst. Ryba psuje sie od glowy. I niestety w polityce tez tak jest. Patrzac na to co sie dzieje w Warszawie mozna sie zalamac. Zero merytorycznych dyskusji, tylko polityczna walka. Partia - dobro najwyzsze. Nie liczy sie czlowiek i jego osiagniecia i umiejetnosci. Ja w tych wyborach bede glosowal na czlowiek ktory pokazal ze mozna cos w Chelmie zrobic, moze sie to udac. Czlowieka ktory chyba w ostatanim 5-lecio zrobil dla naszego miasta najwiecej. Nie bede pisal kto to jest, niech sie kazdy sam domysli.
| |