Pionierem stylu bling-bling na salonach był i niewątpliwie nadal jest Puff Daddy. To on stworzył markę Sean John, którą prezentuje z pełną krasą, pretendując do miana jednego z lepiej ubranych mężczyzn w showbiznesie. Ta nowa linia dla mężczyzn w zakresie biżuterii nie ogranicza się tylko do koszul czy spinek do krawatów - to także kolczyki, bransoletki i inne ozdoby, chociażby jednokaratowe oczko splendoru w zegarkach, guzikach i kieszeniach jeansów.
Kamieniami, świecidełkami, rzędami błyszczących nitek i cekinów wysadzane są prawdziwe bastiony damskiej mody.
W kolekcji L.K. Bennet czy Alberty Ferretti nawet najprostszą linię kroju, kołnierzy czy mankietów podkreślają delikatne zdobienia i hafty. Wszystko delikatnie bez przerostu formy nad treścią.
Spod eleganckich płaszczy i płaszczyków puszcza do nas oczko mieniący się rąbek sukienek Chanel, mankietów Gucciego lub dekoltów Jackobsa. W tym sezonie nikt nie odpuszcza: Julien Mcdonald, Naeem Khan, Oscar de la Renta - wszyscy oni obsypują nas od stóp do głów świecidełkami, kamieniami, biżuterią.
Jeśli jednak nie ma w nas nic z bling-bling i Bronksu, a bliższe nam są parkiety dębowe niż czerwony dywan, to wystarczy, że w torebce - niekoniecznie od Marca Jacobsa - znajdziemy praktyczne retro-lustereczko albo elegancki zegarek - koniecznie z bransoletą i prawdziwymi "cyrkoniami". Rolę finałowych wiórków kokosowych na torcie spełni limitowana edycja zapachu Euphoria blossom Calvin Klein'a, która rozświetli nas drobinkami brokatu.