| W pieszczocie pian |
|
Kąpiel to jest... klinek na spleenek, na brzydki bliźniego uczynek, na braczek rzucony na rynek, na taki jakiś nie taki ten byt. Tak można by strawestować niezapomnianych Starszych Panów Dwóch.
|
|
| Czytaj całość |
| Glazurnik musi być zuchwały |
| 27.02.2008. | ||||||||||
|
Rozmowa z Markiem Szyszem, zwycięzcą I Glazurniczych Mistrzostw Polski.
- Dziś inwestor musi czekać na glazurnika wiele miesięcy, regularnie telefonując, żeby fachowiec przypadkiem się nie rozmyślił... - Dobrze, że na początek wywołany został ten temat. Przecież pierwszy telefon nie oznacza, że jutro mam rozpocząć pracę.
- Ale czas, to pieniądz! A ceny za usługi glazurnicze nie należą do najniższych. -Właśnie! Najpierw cena, potem cała reszta - taki mamy dzisiaj rynek. Powiem tak. Jeżeli chce pan, żebym położył płytki o standardowych wymiarach 30 x 30 cm w łazience, czy w kuchni, to moja usługa kosztuje 70 zł za metr kwadratowy. Generalnie, wchodząc do pomieszczenia, oceniam jakość wcześniej wykonanych prac. Potem omawiam z klientem szczegóły. Ważne jest na przykład, jaką okładzinę chce on mieć: mozaikę czy płyty wielkoformatowe, które - w przypadku materiału kamiennego – ważą nawet kilkaset kilogramów. Każda realizacja wymaga indywidualnego wycenienia. Ja inwestora traktuję uczciwie. Często jest on zaskoczony moją skrupulatnością. Dokładnie wyceniam moją pracę i koszty materiałów. Ewentualne różnice finansowe w trakcie realizacji związane są z rosnącym apetytem inwestora i zmianami jego koncepcji. Wszystko wymaga więc szczegółowego ustalenia i spisania. Daje to poczucie bezpieczeństwa obu stronom. Powiedzmy sobie szczerze - brak umowy bardziej uderza w inwestora, niż w wykonawcę.- Czy inwestor kupuje sam materiały czy zleca to glazurnikowi? - Często klient sugeruje rodzaj okładziny, jaki chciałby mieć, czy też sposób jej wykończenia. Jeżeli chodzi o zaprawy klejące i zaprawy do spoinowania - nie mówię tutaj o kolorze fugi - decyzja jest wyłącznie moja. Biorę całkowitą odpowiedzialność za wykonaną pracę, muszę więc być pewny jakości użytych materiałów. Oczywiście, wsłuchuję się w potrzeby i życzenia klienta, cenię natomiast u zleceniodawców umiejętność brania pod uwagę moich sugestii. Muszę przyznać, że także dzięki inwestorom, ich poczuciu estetyki i wymaganiom, nasza branża się rozwija. W dobie dostępu do Internetu i prasy branżowej inwestor stał się wymagający. To dobrze. - Czego inwestor powinien wymagać od dobrego glazurnika?- Fachowiec powinien być dobrze wyposażony sprzętowo, powinien nie zaskakiwać inwestora, a gdy ten ma jakiekolwiek wątpliwości, doradzić mu. Poza tym, powinien jasno i konkretnie przedstawić swoje warunki finansowe, spisać umowę, nie brać zaliczek, chyba, że a conto zakupu materiałów. Rozliczać się sukcesywnie, dbać o terminy i być... trzeźwy. Wygląd nie ma tutaj większego znaczenia (śmiech). - Pan w swojej pracy używa także drewna i szkła, materiałów, wydawało by się, nieglazurniczych. Dawniej glazurnik to był facet od kafli. Dziś jest on, a przynajmniej powinien być, doradcą inwestora, zarówno przy aranżacji wnętrz, jak i doborze materiałów. Glazurnik powinien być zuchwały, to znaczy powinien sięgać po nowe technologie i materiały. Podczas Glazurniczych Mistrzostw Polski, które miały miejsce na tegorocznych targach BUDMA, moją nagrodzoną pracę wykonałem z kamienia - trawertynu i zielonego marmuru indyjskiego - drewna egzotycznego, szkła oraz z osiemdziesięciu świetlnych diod. Zamontowałem także nieduże urządzenie hydrauliczne, by konkursowa mitologiczna Meduza Gorgona (wzór dla wszystkich był taki sam) mogła „broczyć” wodą, podobnie jak broczy krwią na obrazie Caravaggia. Szkło, zielony marmur, woda i gra światłem nadały całej instalacji morski charakter, naturalne środowisko życia meduz.- Może jest Pan chlubnym wyjątkiem, ale większość kolegów „robi” nadal tylko w kafelkach. Przecenia pan mnie, a niedocenia branży. Dość powiedzieć, że prace moich kolegów, uczestników mistrzostw, były tak różnorodne, a pomysły tak niesamowite, że - jak słyszałem - komisja konkursowa miała trudny orzech do zgryzienia. Jestem przekonany, że typowy kafelkarz należy już do przeszłości. Wymogi, jakie stawia przed nami rynek, są nieubłagane. Nie można stać w miejscu. Dlatego tak istotnym elementem naszego fachu są szkolenia i wymiana doświadczeń. Zawody, zorganizowane przez Polskie Zrzeszenie Płytkarzy i Grupę Atlas, pokazały, że branża rozwija się w dobrym kierunku.- Ma pan na swoim koncie wiele realizacji. Czy jest taka, o której Pan marzy? W zawodzie szukam spełnienia, a każda praca, której się podejmuję, jest dla mnie wyzwaniem. Chciałbym stworzyć kilkudziesięciometrową płaskorzeźbę - mozaikę, z różnymi technologicznymi smaczkami. Myślę o niesamowitym szklanym drapaczu chmur, we wnętrzu którego - po wejściu - rzucałby się w oczy wspaniały relief. Coś bajecznego, na miarę XXI wieku. Wierzę, że to się uda.* * * Odsłon: 1608
|
||||||||||
| następny artykuł » |
|---|
| ZNAJDŹ ofertę dla siebie |
![]() |