Katalog Firm
| ZNAJDŹ ofertę dla siebie |
![]() |
| Samowolka sąsiedzka: Co wolno wojewodzie... |
| 08.12.2008. | ||||||||||
|
Konflikt między mieszkającymi przy ul. Kościuszki sąsiadami trwa od lat. Pierwsze pisma do nadzoru budowlanego i prokuratury Mizgalski wysłał jeszcze w latach 90-tych. A zaczęło się od postawionego przez Leszka Gimlewicza budynku gospodarczego. - Ze zgłoszonej 30-metrowej szopki, która nie wymaga pozwolenia na budowę, wyrósł dwa razy większy, normalny dom z oknami i drzwiami - mówi Mizgalski. - Na dodatek dom stoi bliżej niż 1,5 m od granicy mojej działki, a na to nie wyraziłem zgody. Brakuje też ściany oddzielenia przeciwpożarowego.
Sprawa oparła się ostateczne o Naczelny Sąd Administracyjny, który nie pozostawił suchej nitki na decyzji PINB, ale skoro nie wydano decyzji o rozbiórce, dom jak stał, tak stoi. Nadzór budowlany pozwolił budynek użytkować a nawet rozbudować. Rodzina Gimlewiczów nie chciała z nami rozmawiać, stwierdzając, że zarzuty Mizgalskiego są bzdurne, a sąsiad nie jest wiarygodny. - To sprawa sprzed lat, na wszystko mamy dokumenty, projekty i pozwolenia - ucięła Gimlewicz. Mizgalski podejrzewa, że urzędy łagodnie traktowały Gimlewicza, bo ten był gminnym radnym. I dziwi się, że odpuściły mu kolejną samowolę. - W 2005 roku sąsiad postawił bez pozwolenia domek letniskowy - mówi. - Jak ja chciałem załatać dziurawy dach, bo woda zacieka mi po suficie, to musiałem wypełnić druki, złożyć do powiatu zawiadomienie i czekać 30 dni na rozpoczęcie robót. Inaczej dostałbym karę. A tu sąsiad robi, co chce. I nikt go za to nie ukarał. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego potwierdził kolejną samowolę i nakazał rozbiórkę domku letniskowego. Gimlewicz odwołał się od decyzji do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, tłumacząc, że sporny obiekt to nie domek letniskowy a budynek ogrodowy, na który nie potrzeba pozwolenia. WINB nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. PINB zdania nie zmienił i ponownie wydał nakaz rozbiórki. Gimlewicz odwoływał się trzykrotnie zanim rozebrał domek letniskowy. W Rejowcu konflikt sąsiadów z Kościuszki jest znany. Jedni machają ręką, inni biorą go na poważnie. - Wie pan, jak to jest między sąsiadami - mówi jedna z mieszkanek Rejowca. - Jak sobie nie wchodzą w drogę, to jest dobrze, ale jak coś pójdzie nie po myśli, to koty będą darli. Sąsiedzkie spory trafiły też na policję i prokuraturę. Mizgalski twierdził, że sąsiad groził mu za pisane do urzędów skargi. Ale prokuratura w Krasnysmatwie odmówiła wszczęcia dochodzenie. Podobnie jak prokuratura w Lublinie, do której Mizgalski się później odwoływał. Bogumił Fura
![]() Odsłon: 166
|
||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Konkursy
...z komentarzy
...z forum
...z eChelm.pl
Reklama
Ogłoszenia
- Sprzedam 2010-03-11
- piękna działka nad bugiem 2010-03-11
- PÓŁOŚ DO UNC-200 2010-03-11
- STACJA LPG 2010-03-11
- WĘGIEL DRZEWNY DUŻE ILOŚCI 2010-03-11






Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł



